Start  /  Serie albumowe  /  Wojsko Księstwa Warszawskiego  /  Artyleria, inżynierowie, saperzy

Ryszard Morawski, Andrzej Nieuważny:

Wojsko Księstwa Warszawskiego . Artyleria, inżynierowie, saperzy.

Warszawa: KARABELA D.CHOJNACKA 2011 format cm 34 x 24, s. 232, trzy rozkładówki, 47 tablic kolorowych, 6 tablic czarno-białych, podpisy pod ilustracjami i streszczenia w j. francuskim, angielskim i niemieckim, oprawa twarda.

cena 150,00 zł + porto: 15,00 zł (paczka ekonomiczna) lub 16,00 zł (paczka priorytetowa).

Album ten jest kontynuacją dwóch tomów wydanych wcześniej przez wydawnictwo Bellona. Pierwszy z nich ukazał się w 1992 roku i dotyczy wybranych formacji kawalerii (strzelcy konni, kirasjerzy, huzarzy i krakusi). Natomiast drugi został wydany w roku 1996 i prezentuje generalicję oraz sztaby Księstwa Warszawskiego. Również i w obecnym tomie autorem znakomitych gwaszy jest artysta malarz batalista Ryszard Morawski. Tekst napisał Andrzej Nieuważny, znany historyk specjalizujący się w epoce napoleońskiej, pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu im. M. Kopernika w Toruniu. Zastąpił on z powodzeniem nieżyjącego od kilku lat Henryka Wieleckiego, autora tekstów w pierwszych dwóch tomach.

W prezentowanym albumie po raz pierwszy została tak obszernie omówiona i pokazana artyleria konna, piesza, pułkowa i wałowa, tabory, inżynierowie, saperzy i pontonierzy. Kolorowe tablice przedstawiają nie tylko umundurowanie tych technicznych wojsk, ale również liczny sprzęt artyleryjski i saperski. Autor tekstu omówił organizację "wojsk uczonych", przybliżył sylwetki dowódców i oficerów jak i udział ich w kampaniach napoleońskich w latach 1807-1815.

Oprawa graficzna w postaci inicjałów, przerywników i wyklejki jest autorstwa Andrzeja Rekść-Raubo. Jest on również wykonawcą pięknych tablic czarno-białych.

FRAGMENT z rozdziału: "La Bérézina"

Zanurzeni w lodowatej Berezynie saperzy i pontonierzy to jedna z najsłynniejszych scen wojen napoleońskich. Wszyscy, od nich poczynając, wiedzieli, że kładą na szalę życie. Niewiele mogło tu pomóc suszenie się przy ognisku po półgodzinnej najwyżej pracy, czy łyk wódki. Przekraczający most w nocy z 26 na 27 listopada 1812 r. Maciej Rybiński oddał głośno cześć naprawiającym go ciemnym sylwetkom: - Jaka ofiara tych ludzi. Dziś naprawiają, jutro z przeziębienia febra, a w parę godzin i śmierć. Niespodziewanie z wody odpowiedziano po polsku: "Tak, ale tu idzie, żeby armia przeszła". Trafił najpewniej na saperów 3. kompanii i pontonierów, bo to oni trzykrotnie ratowali pękający most. Obok Polaków pracowali Francuzi i Holendrzy. Nie sposób tu powtarzać znanego powszechnie dramatu przeprawy; ograniczmy się do stwierdzenia, że wraz z towarzyszami broni polscy saperzy i pontonierzy mosty budowali, naprawiali, a rankiem 29 listopada, tuż przed nosem Rosjan, zniszczyli. Pomogli też przeprowadzić polską artylerię przez kłębiący się na lewym brzegu wielotysięczny tłum i piramidę zatrzymanych przez żandarmerię pojazdów. Strona techniczna spoczywała na barkach kapitana Franciszka Valentin d'Hauterive, który wedle szefa sztabu generała Stanisława Potockiego "przez 52 godzin walcząc z wszystkimi przeciwnościami w przeprawie armat, dopiero gdy ostatnia polska armata przez nadpsuty most przechodziła, z nią się przeprawił i tam miał lewą nogę nadtrzaskaną". Wspierały go w tym dziesiątki saperów i artylerzystów oraz eskorta artylerii. Przeprawy miał pilnować generał Potocki, a parku - adiutant Zajączka Józef Krasiński.